Projekt „Kids were here”, czyli Dzieci tu były, jest kolejnym pięknym projektem zaczerpniętym z amerykańskich blogów. Pokazuje zdjęcia miejsc, w których pozostawione zostały dziecięce ślady- porozrzucane zabawki w nietypowych miejscach, niedokończony dziecięcy serek czekoladowy, mały kapciuszek….

Lubie porządek. Pewnie jak niejedna mama i nie tylko mama. Chodzę i sprzątam, układam, przekładam, prasuję, odkurzam…małe samochodziki, słoniątka, kaczuszki, piłki, pociągi, klocki wędrują między salonem a pokojem dziecinnym. Julek wszystko przynosi do salonu, ja odkładam. Jak wieczorną modlitwę, każdego dnia..( z tą różnicą, że w sprzątaniu zabawek jestem pilniejsza niż w wieczornej modlitwie..). Skapnięty serek na czystej koszulce „Oj Juluś, uważaj trochę”, jedzenie zupy „Synuś, ale otwieraj tą buzie szerzej, wszystko Ci leci po brodzie!”, picie soku „Uważaj,żeby się nie oblać”….Obłęd po prostu! a gdyby dać mu się trochę wybrudzić, niech zupa kapie po brodzie, niech ją oblizuje ze smakiem, sok na bluzce? Aj tam, nic wielkiego. Ja mam 28 lat więcej niż mój syn, a zawsze mam jogurt na bluzce…A gdyby tak odpuścić troszkę? Zostawić te zabawki, niech goszczą w naszym domu, nie biegać jak oszalała za każdym klockiem….

Za kilka lat wstanę z idealnie pościelonego łóżka , spojrzę na śpiącego obok kochanego męża. I na dwie puste poduszki, bez tych małych rączek, które szczypią rano policzki, bez małych nóżek, które odkopują całą kołdrę. Nikt już nie przywędruje w nocy, żeby się przytulić, bo za oknem „kokokerz i kuchy” (nietoperz i duchy). Zjemy śniadanie i jakoś nikt za bardzo nie nakruszy świeża drożdżówką, nie obleje się kawą zbożową. Na nienagannie wypastowanych podłogach wypatrywać będę jednego choćby klocuszka z drewna, małego samochodzika, ulubionego psa Kikorda.. Popołudniami mam tyle czasu dla siebie, nadrobię wszystko, odpocznę, poleżę, może film? albo odkładaną wciąż książkę? Przez głowę przemknie mi myśl, że poczytałabym Tobie o Tuptusiu, który ma rodzeństwo, o Muminkach (koniecznie o Buce- tak ja lubiłeś), i Pszczółkę Maję . Nikt już nie woła”Mamusia, zaśpiewaj mi „maju maju”. Nikt nie prosi o wspólną zabawę. Nie mówi „Mama, chodź…”

Zostawiam dziś górę prasowania, odkurzanie poczeka, nie muszę być Idealną Panią Domu (zresztą nie chcę nawet..). Dziś bawimy się na całego. Sięgnę Ci każdą zabawkę, Syneczku, zaśpiewam każdą piosenkę. Nic „później” i nic „za chwilkę”. Dziś jestem cała dla Ciebie. Naleśniki? Nie ma sprawy. Wysypie się troszkę cukru pudru na stół? nie martw się, zliżemy to paluchami:). Takie chwile nie wrócą, taki dzień się nie powtórzy.

SONY DSC  SONY DSC  SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC