Miałam 8,5 lat gdy dowiedziałam się, że się urodzisz. Nie wiedziałam jak i kiedy. Wiedziałam natomiast,jak to jest mieć siostrę, miałam już jedną. To co się zmieniło tego dnia, to wieczorna modlitwa. Jak codzień, klęcząc na małych kolankach na pierzynie, aby było wygodniej, mówiłam Aniele Boże. Na koniec modlitwy „O zdrowie dla mamusi, dla tatusia, dla Oli, dla Gosi, dla Adama i dla całej rodziny…aaa, no i dla tej siostrzyczki małej, co ma się zimą urodzić”. Wiedziałam, że będziesz dziewczynką. Wtedy to zaczęłam cię malować. W głowie, wieczorem, gdy zgasły światła, malowałam Twoje oczy, lekko kręcone włosy, miękką skórę, falbaniastą sukienkę, głośny śmiech, małe usteczka. Aż namalowałam Cię całą. Tak sobie rosłaś w mojej głowie.

Pamiętam dzień, gdy rodzice przywieźli cię ze szpitala. Martwiłam się, co ci się stało, że musiałaś tam leżeć, ale Ola mówiła, że wszystkie dzieci przynosi się ze szpitala. Ciut się uspokoiłam. Cieszyłam się też z powrotu mamy, bo bardzo narzekałam na tatową kuchnię. Choć chyba nie była taka zła. Byłaś taka malutka. Mała żabka.

Pamiętam Twój pierwszy krok, pierwszy miniaturowy kitek na jasnobrązowych włosach. Miałam 9 lat, potrafiłam Cie przewijać, bawić, nosić. Pamiętam, jak „musiałam” Cię zabierać nad jezioro, na plażę. Miałaś 4 lata. Nie byłam zbyt szczęśliwa. Nie mogłam poszaleć, tylko cię pilnowałam, żebyś się nie utopiła. Poczułam, co to odpowiedzialność (swoją drogą, kto mi pozwolił Cię zabierać nad jezioro?;). Najbardziej jednak lubiłam ten moment, gdy z fioletowymi z zimna ustami biegłaś do mnie, a ja owijałam Cię jak naleśnik rozgrzanymi od słońca ręcznikami. Zawijałaś się w kulkę, kładłaś miedzy moje nogi i dygotałaś szepcząc, że nie jest Ci zimno i że kiedy będziesz mogła wrócić o wody?

Pamiętam Twój pierwszy bal w przedszkolu. Kiedy byłaś na mnie zła, powiedziałaś, że ugryziesz mnie w „tego rudego cyca”. To była największa obelga jaka mogła wyjść z tych ślicznych małych usteczek:). Pamiętam, jak malowałaś obrazki dla moich chłopców, a gdy przychodzili do mnie i zamykaliśmy się w pokoju, Ty wsuwałaś te rysunki przez szparę pod drzwiami. Uwielbiali cię. Płakałaś za nimi, gdy już więcej nie przychodzili. Ja mniej.

Pamiętam twoje pierwsze miłości. Twoje przyjazdy do mnie, na studia. Pamiętam, jak bardzo zaskoczył Cię widok kebaba, oraz jak zabrałam cię do klubu studenckiego. Jak obiecałaś, że nigdy nie będziesz palić papierosów. Jak upiłam Cię i zwracałaś mandarynkami. Jak chodziłyśmy na wielkie porcje lodów, na panini przed 21:00, na wyspę. Dyndając nogami, przesiadując.

Pamiętam Twoje łzy i śmiech, te niedawne i te dawniejsze. To jak bliska mi się stałaś. Jak podzieliłam serce na pół dla Ciebie. Jakie to szczęście, że ludzkie serca nie znają się na matematyce…bo połowę ma też Adam, Bruno, Julek, Ola, Adaś…

Kiedyś namalowałam Cię w głowie. Dziś namalowałaś mi się w sercu. Ładniejsza, kochańsza. Taka malutka, choć wyższa ode mnie. Chodząca w tak ujmujący sposób, jakby ktoś unosił Cię półtora centymetra nad ziemią, delikatne kołysząc. Taka moja mała duża siostra. Cieszę się, że przynieśli cię z tego szpitala wiele lat temu. Kocham cię.

 SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Ten wielki koc, w cudne krzyżyki, dla Ciebie na urodziny, kocie. Wiem, jak uwielbiasz krzyżyki. wiem też, jak lubisz leżeć pod kocem. Pod tym wielkim zmieścimy się wszyscy, razem z Tobą:*